xqxpl
Tanie strony internetowe: na czym da się oszczędzić, a na czym nieStrony

Tanie strony internetowe: na czym da się oszczędzić, a na czym nie

Piotr KosonPiotr Koson23.08.20268 min

Tania strona to nie zawsze zła strona. Rozkładamy koszt strony internetowej na składniki i pokazujemy, które da się ściąć bez konsekwencji, a które wracają później jako wyższy rachunek.

Udostępnij:Na X (Twitter)

Kiedy ktoś pyta o tanią stronę internetową, zwykle ma na myśli jedno: nie chcę wydać kilku tysięcy złotych zanim strona zacznie cokolwiek robić. To rozsądne oczekiwanie, zwłaszcza w małej firmie, gdzie ten sam budżet konkuruje z zatowarowaniem, leasingiem albo reklamą. Problem w tym, że słowo "tanio" jest używane do opisania dwóch zupełnie różnych rzeczy, a tylko jedna z nich jest bezpieczna.

Pierwsza to niski próg wejścia: płacisz mało na starcie, bo koszt jest rozłożony albo bo model rozliczenia jest inny. Druga to obcięty zakres: płacisz mało, bo czegoś po prostu nie ma. Poniżej rozkładamy cenę strony na składniki i pokazujemy, które z nich można ściąć bez konsekwencji, a które generują koszt później, zwykle wyższy niż oszczędność.

Jeśli szukasz od razu konkretnych kwot i pakietów, przejdź do strony tanie strony internetowe albo policz swoją cenę w kalkulatorze.

Z czego składa się cena strony internetowej

Rachunek za stronę, niezależnie od wykonawcy, składa się z czterech grup kosztów. Warto je rozdzielić, bo tylko wtedy widać, gdzie ktoś naprawdę oszczędza.

Projekt graficzny i układ. Albo ktoś projektuje stronę pod Twoją firmę, albo kupuje gotowy motyw i podmienia logo. Różnica w cenie potrafi wynosić kilka tysięcy złotych, a różnica w efekcie jest widoczna od pierwszego ekranu.

Wykonanie techniczne. Zakodowanie układu, wersja mobilna, formularze, panel do zmian treści, konfiguracja domeny i certyfikatu. To praca liczona w dniach.

Treść. Teksty, zdjęcia, opisy usług. Najczęściej pomijana pozycja w wycenach, a jednocześnie ta, która najbardziej decyduje o tym, czy odwiedzający zostanie.

Utrzymanie. Hosting, domena, certyfikat SSL, kopie zapasowe, aktualizacje, poprawki. To koszt, który biegnie przez cały czas życia strony i sumarycznie potrafi przewyższyć koszt wykonania. Rozpisaliśmy go osobno we wpisie o koszcie utrzymania strony.

Kiedy ktoś obniża cenę, obniża ją w jednej lub kilku z tych czterech grup. Cała sztuka polega na tym, żeby wiedzieć w której.

Na czym da się oszczędzić bez konsekwencji

Są pozycje, których obcięcie nie odbija się na tym, jak strona działa i jak jest odbierana. To pierwsze miejsce, w które warto zajrzeć, zanim zaczniesz szukać tańszego wykonawcy.

Liczba podstron. Wizytówka na jednej stronie, z sekcjami zamiast osobnych adresów, jest w pełni wystarczająca, jeśli oferujesz jedną usługę. Każda kolejna podstrona to więcej pracy nad układem i treścią, a przy dwóch usługach po prostu nie ma czego rozdzielać. Strony dokładasz później, kiedy będą potrzebne.

Zdjęcia ze stocka na start. Własna sesja zdjęciowa jest lepsza, ale kosztuje osobno i opóźnia uruchomienie. Dobrze dobrane zdjęcia stockowe pozwalają wystartować teraz i podmienić je za pół roku, kiedy będziesz miał własne materiały.

Tempo realizacji. Tryb ekspresowy skraca termin, ale podnosi cenę. Jeśli nie masz twardego terminu, standardowe tempo jest tańsze i niczego nie zmienia w efekcie końcowym.

Wersje językowe. Jeśli dziś obsługujesz wyłącznie polskich klientów, druga wersja językowa jest kosztem bez zwrotu. Dodaje się ją wtedy, gdy pojawia się realny ruch z zagranicy.

Integracje. CRM, newsletter, kalendarz, system rezerwacji. Każda z tych rzeczy ma sens dopiero wtedy, gdy masz proces, który ona obsługuje. Kupowanie integracji "na przyszłość" to najczęstszy zbędny wydatek przy pierwszej stronie.

Wszystkie te pozycje mają wspólną cechę: dodanie ich później kosztuje mniej więcej tyle samo, co dodanie ich teraz. Nie ma kary za odłożenie decyzji.

Na czym oszczędność wraca jako wyższy koszt

Tu zaczyna się druga lista. Te pozycje wyglądają jak dobre miejsce na cięcie, bo nie widać ich na pierwszy rzut oka, i właśnie dlatego są tak często wycinane w najtańszych ofertach.

Wersja mobilna. Większość ruchu przychodzi z telefonu. Widok mobilny musi być zaprojektowany jako osobny układ, a nie automatycznie ściśnięty desktop. Automatyczne skalowanie psuje menu, tabele i formularze, czyli dokładnie te miejsca, w których odwiedzający miał się z Tobą skontaktować.

Szybkość ładowania. Najtańszy hosting współdzielony i nieskompresowane zdjęcia potrafią wydłużyć ładowanie o kilka sekund. Odwiedzający nie czeka, tylko wraca do wyników wyszukiwania. Oszczędność rzędu kilkudziesięciu złotych rocznie kosztuje wtedy realne zapytania.

Certyfikat SSL i kopie zapasowe. Brak certyfikatu to ostrzeżenie przeglądarki przed wejściem na stronę. Brak kopii zapasowych to sytuacja, w której odtworzenie strony po awarii albo po włamaniu kosztuje więcej niż jej pierwotne wykonanie. Obie pozycje są tanie z osobna i katastrofalnie drogie w momencie, w którym ich zabraknie.

Opieka techniczna i aktualizacje. Strona bez aktualizacji starzeje się po cichu. Najpierw przestaje działać formularz kontaktowy, potem wygasa certyfikat, w końcu pojawia się luka bezpieczeństwa w jednej z wtyczek. Zwykle dowiadujesz się o tym od klienta, który nie mógł się dodzwonić.

Możliwość samodzielnej zmiany treści. To najbardziej podstępna pozycja. Strona bez panelu jest tańsza w wykonaniu, ale każda zmiana ceny, godzin otwarcia czy opisu usługi jest płatnym zgłoszeniem do wykonawcy. Po kilku takich zgłoszeniach oszczędność znika, a Ty i tak zwlekasz ze zmianami, bo za każdą trzeba zapłacić.

Prawa do tego, co powstało. Jeśli strona stoi na zamkniętej platformie, z której nie da się wyeksportować treści, tania strona zamienia się w stałą zależność od jednego dostawcy. Opisaliśmy to szerzej w porównaniu Wix, agencja czy strona w abonamencie.

Ile realnie kosztuje tania strona na polskim rynku

Poniższe kwoty to widełki obserwowane w Polsce, nie wynik badania. Realna cena zawsze zależy od wykonawcy, zakresu i regionu.

Gotowy szablon kosztuje od 0 do 500 zł. Jest to najniższa kwota na papierze i najwyższy nakład Twojej własnej pracy: sam składasz, sam wdrażasz, sam utrzymujesz, a strona wygląda jak setki innych.

Freelancer to zwykle 1500 do 6000 zł jednorazowo. Dostajesz stronę zrobioną pod siebie, ale całą kwotę płacisz zanim zacznie zarabiać, a opieka po wdrożeniu najczęściej kończy się razem ze zleceniem.

Agencja interaktywna zaczyna się od 8000 zł i sięga 20000 zł. Najlepiej poukładany proces i najwyższy próg wejścia. Dla małej firmy to zazwyczaj kwota poza zasięgiem.

Model abonamentowy zdejmuje próg wejścia: płacisz 0 zł na start i od 99 zł netto miesięcznie, a hosting, certyfikat, kopie zapasowe i opieka mieszczą się w tej samej kwocie. Pełne zestawienie tych czterech ścieżek w perspektywie trzech lat rozpisaliśmy we wpisie szablon, freelancer czy agencja, a aktualne pakiety i dodatki znajdziesz w cenniku.

Dlaczego niski próg wejścia to inna oszczędność niż obcięty zakres

Różnica jest prosta, ale łatwo ją przeoczyć przy porównywaniu ofert. Obcięty zakres oznacza, że czegoś nie ma i nigdy nie będzie, chyba że dopłacisz. Niski próg wejścia oznacza, że zakres jest pełny, a inna jest tylko forma płatności.

Jednorazowe 4000 zł za stronę u freelancera i 99 zł miesięcznie w abonamencie zrównują się dopiero po ponad trzech latach, i to przy założeniu, że przez te trzy lata nie zapłacisz ani złotówki za hosting, poprawki i opiekę, co się nie zdarza. W praktyce model abonamentowy jest tańszy w pierwszych latach i pozostaje przewidywalny w kolejnych, bo kwota nie zmienia się z powodu awarii ani poprawki.

Ma to też skutek uboczny, o którym rzadko się mówi: skoro rezygnacja jest możliwa w każdej chwili z miesięcznym wypowiedzeniem, wykonawca ma interes w tym, żeby strona dalej działała. Przy jednorazowej płatności ten interes kończy się w dniu odbioru.

Czy tania strona może być widoczna w Google

To pytanie wraca przy każdej rozmowie o budżecie, bo panuje przekonanie, że widoczność kupuje się razem z wyższą ceną wykonania. Tak nie jest. Fundamenty, które decydują o tym, czy wyszukiwarka w ogóle jest w stanie zrozumieć stronę, nie są pozycją cennikową. To kwestia tego, czy wykonawca robi je poprawnie od razu.

Na tę listę składa się kilka rzeczy: szybkość ładowania, poprawnie działająca wersja mobilna, sensowna struktura nagłówków, unikalne tytuły i opisy podstron, czytelne adresy URL oraz dane strukturalne opisujące firmę, usługi i ceny. Żadna z nich nie wydłuża pracy o tydzień, ale ich brak skutecznie blokuje stronę w wynikach, niezależnie od tego, ile za nią zapłaciłeś. Rolę danych strukturalnych rozpisaliśmy osobno we wpisie o danych strukturalnych JSON-LD.

Co naprawdę kosztuje przy widoczności, to treść i czas. Opisy usług, odpowiedzi na realne pytania klientów, regularnie publikowane wpisy. Tego nie da się kupić w pakiecie wdrożeniowym i nie zależy to od tego, czy strona kosztowała 99 zł miesięcznie, czy 12000 zł jednorazowo. Tania strona z dobrą treścią wyprzedzi drogą stronę z trzema akapitami, i to jest jedna z niewielu rzeczy w tej branży, które działają przewidywalnie.

Warto też pamiętać o drugim kanale, który przybiera na znaczeniu: wizytówce Google. Dla lokalnej firmy usługowej potrafi ona przynieść więcej zapytań niż sama strona, a zakładasz ją bezpłatnie. Opisaliśmy to krok po kroku we wpisie o zakładaniu wizytówki Google.

Jak rozpoznać ofertę, która jest tania tylko na papierze

Cztery pytania, które warto zadać przed podpisaniem czegokolwiek. Każde z nich odsłania jedną z ukrytych pozycji.

Po pierwsze: co dokładnie zawiera podana kwota, a co jest dopłatą? Jeśli hosting, certyfikat i kopie zapasowe są wymienione osobno, dolicz je do porównania, bo to koszt roczny, nie jednorazowy.

Po drugie: ile kosztuje zmiana treści po uruchomieniu? Jeśli odpowiedź brzmi "wyceniamy indywidualnie", oznacza to, że każda literówka będzie mailem i fakturą.

Po trzecie: co się stanie ze stroną, jeśli zakończymy współpracę? Odpowiedź powie Ci, czy kupujesz stronę, czy dostęp do niej.

Po czwarte: kto odpowiada za aktualizacje i bezpieczeństwo? Jeśli nikt, to znaczy, że Ty, a wraz z pierwszym problemem pojawi się koszt, którego nie było w wycenie.

Podsumowanie

Tania strona internetowa jest w pełni sensownym wyborem, o ile oszczędność siedzi we właściwym miejscu. Bezpiecznie tnie się liczbę podstron, zdjęcia, tempo, wersje językowe i integracje, bo wszystko to dokładasz później bez kary. Niebezpiecznie tnie się wersję mobilną, szybkość, certyfikat, kopie zapasowe, opiekę i możliwość samodzielnej zmiany treści, bo każda z tych pozycji wraca jako wyższy rachunek, zwykle w najmniej wygodnym momencie.

Najlepsza dostępna oszczędność to nie obcięcie zakresu, tylko zdjęcie progu wejścia. Jak to wygląda w liczbach i co dokładnie mieści się w najniższym pakiecie, opisaliśmy na stronie tanie strony internetowe. Cenę i termin dla swojej firmy policzysz od ręki w kalkulatorze, bez wysyłania maila i czekania na ofertę.

← Wszystkie artykułyUdostępnij
FAQ

Najczęstsze pytania

Czy tania strona internetowa jest gorsza?
Nie ma takiej reguły. Znaczenie ma to, na czym oszczędza. Oszczędność na liczbie podstron, na zdjęciach ze stocka albo na tempie realizacji nic nie psuje. Oszczędność na wersji mobilnej, kopiach zapasowych, certyfikacie SSL i opiece technicznej wraca później jako wyższy koszt, zwykle w najgorszym momencie.
Ile kosztuje najtańsza sensowna strona internetowa?
Na polskim rynku gotowy szablon to 0 do 500 zł, ale składasz i utrzymujesz go sam. Freelancer to zwykle 1500 do 6000 zł jednorazowo, agencja od 8000 zł w górę. W modelu abonamentowym płacisz 0 zł na start i od 99 zł netto miesięcznie, więc próg wejścia znika, a hosting i opieka są w tej samej kwocie.
Czy warto oszczędzać na hostingu?
Nie, bo różnica w cenie jest mała, a różnica w skutkach duża. Najtańszy hosting współdzielony oznacza wolniejsze ładowanie, a szybkość strony przekłada się bezpośrednio na to, ilu odwiedzających zostanie. Kilkadziesiąt złotych rocznie oszczędności nie równoważy utraconych zapytań.
Co jest największym ukrytym kosztem taniej strony?
Poprawki rozliczane osobno. Strona, w której każda zmiana ceny czy godzin otwarcia jest płatnym zgłoszeniem, przestaje być tania po kilku miesiącach. Drugi ukryty koszt to brak kopii zapasowych: odtworzenie utraconej strony kosztuje więcej niż jej pierwotne wykonanie.
Czy da się zrobić tanią stronę, która będzie widoczna w Google?
Tak, pod warunkiem że oszczędności nie dotkną fundamentów technicznych: szybkości ładowania, wersji mobilnej, poprawnej struktury nagłówków i danych strukturalnych. To nie są elementy, które podnoszą cenę wykonania, tylko kwestia tego, czy wykonawca robi je poprawnie od razu.

Powiązane artykuły